Strona główna Aktualności Raport finansowy 04-08.10.10

Raport finansowy 04-08.10.10

0

Raport finansowy 04-08.10.10Według szacunków przygotowanych przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, we wrześniu mieliśmy do czynienia ze wzrostem bezrobocia z 11,3%, do 11,4% w stosunku do sierpnia. Wskaźnik koniunktury zwiększył się o 3 punkty procentowe, a pod względem wielkości produkcji oraz portfela zamówień zbliżamy się do poziomu przed kryzysem finansowym. Badanie Ipsos wskazuje, że wrzesień stanowił miesiąc pogorszenia się nastrojów konsumentów. Wartość wskaźnika wyniosła 87,2 punktu. 41% osób badanych uznało, że w ciągu ostatniego roku sytuacja się pogorszyła, a 11% twierdzi, że jest nieco lepiej. Rada Ministrów wyraziła zgodę na to, by minimalne wynagrodzenie od stycznia 2011 zostało podwyższone o 5,2 % do poziomu 1386 złotych. Dotychczas płaca minimalna wynosiła 1317 zł. Podczas prac Komisji Trójstronnej zapowiadano wzrost minimalnego wynagrodzenia do poziomu 1408 zł, jednak premier stwierdził, że zgoda na wyższą płacę minimalną mogłaby mieć negatywny wpływ na finanse państwa.
Miniony tydzień nie był najlepszy dla polskiej gospodarki. WIG nie zmienił swojego poziomu, a wartość WIG20 uległa zmianie jedynie o 0,08% i to na minus. Wskaźniki te, w zasadzie od lutego zeszłego roku stale biły rekordy okresu fali wzrostowej. Tak doskonały tor budził jednak zastrzeżenia, szczególnie jeśli chodzi o WIG20, który przecież stale szedł w górę głównie dzięki dobrym wynikom pojedynczych spółek. Jako podejrzane rozpatrywano również przekazywanie podczas następujących po sobie sesji, roli „obrońcy indeksu”. Aktywność, jaką wykazywali się inwestorzy, była dosyć duża i na tej podstawie można było wysnuć przypuszczenie, iż chodzi o wysoką stawkę. Rosnący poziom obrotów świadczyć może o konkretnym kształtowaniu poglądów związanych z dalszymi zmianami na giełdzie. Zdecydowanym liderem poziomu wzrostów tym razem był wskaźnik średnich firm. W czasie kolejnych pięciu sesji zwiększył on wartość o 0,9%. Zniżkę zanotował sWIG80, dokładnie na poziomie 0,5%. Jeśli chodzi o subindeksy branżowe, to najlepszy wynik zanotował WIG Banki – 1,5%, a najgorszy wynik uzyskała telekomunikacja. W tym wypadku spadek wyniósł 2%. WIG Budownictwo i Informatyka uzyskały wynik na poziomie 0,2-0,5%.
W zasadzie od momentu nastąpienia kryzysu finansowego, rynek finansowy nieustannie dostarcza wielu wrażeń. W czasie ostatnich miesięcy mieliśmy do czynienia z „uśmiercaniem” zarówno dolara, jak i euro. Tempo oraz dynamika zmian zaskakiwały wszystkich specjalistów. Aktualnie, ponownie górą jest euro, ale zauważalne są również dobre wyniki franka oraz jena. Zarówno Japonia jak i Szwajcaria, nie są zadowolone z takiego stanu rzeczy. Obydwa kraje przystąpiły do interwencji na swoich rynkach. Widoczne są również naciski na Chiny, mające na celu zniechęcanie tego państwa do utrzymywania niedowartościowania juana. Głośno mówi się o wojnie walutowej, ale czy rzeczywiście może do niej dojść? Dla wielu specjalistów zapowiedzi takiej wojny stanowią jedynie medialny wymysł, jednak po zapoznaniu się z wypowiedzią Dominique Strauss-Khana, który pełni funkcję szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego, odnieść można inne wrażenie. Strauss-Khan ostrzegał, by kraje zaniechały ratowania gospodarki swoich krajów, wykorzystując do tego kursy walut.
Szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego nie mówił raczej o Japonii, gdzie bank centralny zdecydował się na obniżenie stopy procentowej do zera, jak również podjął decyzję o skupie dłużnych papierów wartościowych, kosztem 60 mld dolarów. W praktyce przekłada się to na dodruk pieniądza w takiej właśnie wartości. Mimo wszystko interwencje na rynku japońskim nie przyniosły jenowi oczekiwanej „poprawy”. W zasadzie tylko interwencja z połowy września, w wyniku której dolar zdrożał z 83 do 86 jenów, rzeczywiście dała wymierny efekt. Od tamtego momentu jen stale poprawia swoją pozycję, z czego niezadowolenia nie ukrywają wszyscy eksporterzy oraz inwestorzy giełdowi. W czwartek dolara można było kupić za 82 jeny, co było kolejnym pokazem mocy waluty. Dotychczas najlepszy wynik wynosił 79,7 jena za dolara, ale to miało miejsce 15 lat temu. Jako, że obniżki stóp nie pomogły, podobnie jak dodruk pieniędzy, to wielce prawdopodobne, że rekordowy wynik jena zostanie jeszcze poprawiony. Nawet interwencje walutowe mogą nie przynieść spodziewanych efektów, o czym doskonale świadczy przykład szwajcarski. Jen od kwietnia 2010 do ostatniego czwartku swój kurs poprawił o 13,5% w stosunku do waluty amerykańskiej.
Frank szwajcarski od maja 2010 umocnił się o 18,5%, co jest wynikiem jeszcze lepszym, a w ten czwartek ustanowiono rekord wszechczasów, gdyż dolara kupić można było za 0,955 franka. Taki wzrost będzie mieć negatywne odzwierciedlenie w turystyce Amerykanów do Szwajcarii, ale z punktu widzenia wszystkich amerykańskich eksporterów, zjawisko jest bardzo pozytywne. Z drugiej strony Stany Zjednoczone słynął przecież przede wszystkim z importu dóbr. Niemniej jednak od sierpniowego szczytu dolar stracił aż 15% w stosunku do euro. Tylko w poniedziałek dolar starał się poprawiać swoją pozycję, a w kolejnych dniach było już coraz gorzej. Kolejno kurs euro wynosił: 1,38, 1,39, 1,40 dolara. Euro zatem stale poprawia swoją pozycję i nie przeszkadza mu w tym nawet obniżenie ratingu Hiszpanii, Irlandii, ani też strajki na terenie całej Europy. Inwestorzy w ostatnim tygodniu mimo wszystko, nie wierząc ani w euro, ani w dolara, wykładali środki przede wszystkim na złoto, jeny oraz franki.
Analizy przygotowane przez Narodowy Bank Polski pokazują, że zmienność kursu złotówki w stosunku do euro, była we wrześniu dużo mniejsza, niż miało to miejsce w poprzednich miesiącach. Analizy chyba jednak nie tyczyły się ostatnich dni miesiąca, gdyż wtedy właśnie doszło do dużych wahań oraz poważnego osłabienia naszej waluty. Ostatniego dnia września kurs euro wynosił 3,93 zł, natomiast trzy dni wcześniej był o 6 groszy niższy.
Euro w miesiąc październik wkroczyło w kursie 3,93 zł, po czym we wtorek ponownie podrożało do poziomu 3,98. W środę doszło do kolejnego pogorszenia kursu euro, ale ostatecznie czwartkowy kurs był taki jak we wtorek – 3,98 złotych. Tak niewielkie wahania nie są czymś nadzwyczajnym, ale pokazują, że na rynkach walutowych dochodzi do dużej nerwowości. Owa nerwowość ma swoje źródło w sytuacji na świecie, różnicy między euro, a dolarem, ale również i w czynnikach regionalnych, takich jak wspominany już rating Hiszpanii oraz Irlandii, bądź też nastawienia inwestorów do ryzyka. Niestety, ale w przypadku zawirowań na rynkach światowych to zawsze złotówka cierpi najmocniej. W poprzedni piątek za jednego dolara należało zapłacić 2,9 zł, a w ten czwartek tylko 2,82 zł. Tego samego dnia doszło jednak do poważnej korekty i ostatecznego ukształtowania kursu na poziomie 2,87 zł. Stabilnością wykazywał się w ostatnich dniach kurs franka. Fakt, że waluta posiada tak stabilny kurs w stosunku do euro zupełnie nie przełożył się na rynek Polski. Do dużego zaskoczenia doszło we wtorek, gdy okazało się, że frank zdrożał o 7 groszy i przekroczył poziom 2,99 zł, ale tego samego dnia mieliśmy już stale do czynienia z wahaniami i kursem na poziomie 2,94-2,96 zł.
Prócz ciekawych wydarzeń na rynku walutowym, warto jest wspomnieć nieco o opiniach ekspertów. Jeden z analityków pracujących dla agencji Moody’s, stwierdził, że jeśli Polska nie podejmie kroków mających na celu ograniczenie deficytu, to inwestorzy mogą zacząć traktować Polskę z dystansem. Analityk ocenia, że wiele zależeć będzie od roku 2012. Warto również zwrócić uwagę na głos Marka Belki, prezesa Narodowego Banku Polskiego. Marek Belka uchylił się od wskazania czy będą wprowadzone zmiany stóp procentowych i zasugerował, że coraz bardziej luźna polityka pieniężna prowadzona przez poszczególne kraje, stanowi pewnego rodzaju hamulec do tego, by politykę zacieśnić w Polsce.
M.M.
bankowynet.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here