Wraz z nastaniem nowego roku całkowicie zmieniła się sytuacja na rynku kredytów hipotecznych. Wydaje się, że wraz z nowym rokiem banki postanowiły nieco zmienić swą politykę kredytową w zakresie udzielania kredytów pod hipotekę domu lub mieszkania. Na rynku już dziś widać ogromne ożywienie, a banki zaczęły aktywnie zabiegać o klientów. Ich oferty kredytów hipotecznych oprócz tego, że stały się bardziej dostępne, to na dodatek zostały znacząco uatrakcyjnione. Ekonomiści prognozują, iż taka sytuacja powinna pozytywnie wpłynąć na całą koniunkturę rynku nieruchomościowego. Przy tym należy zaznaczyć, że ceny nieruchomości cały czas znajdują się w fazie spadkowej, co jeszcze bardziej przyczynia się do wzrostu popytu na rynku.
Jak wynika z badań przeprowadzanych przez serwis nieruchomości Szybko.pl i doradców Expandera, na początku 2009 roku średnia cena domu o powierzchni 200 mkw w stolicy wynosiła 1 050 000 zł. W styczniu bieżącego roku wartość tej samej nieruchomości szacuje się na około 930 000, czyli 120 tys. zł mniej niż rok wcześniej. Z raportu z badań można wysnuć wniosek, że podobnie sytuacja kształtuje się na rynku wynajmu mieszkań. Jeszcze w 2008 roku czynsz jaki pobierali wynajmujący kawalerki w Warszawie wynosił przeciętnie 1600 zł, a dziś najemcy muszą zapłacić za to samo mieszkanie jedynie 1400 zł.
To bardzo pozytywne sygnały, które napływają z rynku. Klienci chcący kupić w najbliższym czasie mieszkanie z nadzieją patrzą w przyszłość. Dzięki obecnym trendom w zakresie malejących cen nieruchomości oraz korzystnym ofertom kredytów hipotecznych konsumenci są pozytywnie nastawieni do zawierania transakcji kupna czy sprzedaży. Ci, którzy nie kupili mieszkania czy domu w czasie kryzysu gospodarczego, teraz zaczynają się powoli rozglądać za nieruchomością spełniającą ich oczekiwania. To jeden ze zwiastunów tego, że koniunktura rynkowa się poprawia.
Zawieraniu transakcji kupna-sprzedaży nieruchomości sprzyja znacznie łagodniejsza polityka banków, które teraz chętniej udzielają kredytów hipotecznych niż miało to miejsce w połowie 2009 roku. Na liberalizację polityki kredytowej miała wpływ poprawa koniunktury gospodarczej pod koniec poprzedniego roku, jak również optymistyczne prognozy makroekonomiczne na najbliższy czas. Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową na podstawie zbieranych przez siebie danych przypuszcza, że wzrost gospodarczy w 2010 roku wyniesie 2,3%. Jednocześnie, płace będą rosły w tempie 3,3%, a więc i zdolność kredytowa potencjalnych klientów wzrośnie.
Warto zaznaczyć, że to co dzieje się na rynku nieruchomości jest ściśle zależne od sytuacji na rynku kredytów hipotecznych. Banki z miesiąca na miesiąc dokonują liberalizacji polityki w zakresie udzielania kredytów. Rezygnują na przykład z restrykcyjnych wymogów minimalnego wkładu własnego. Większość banków umożliwia klientom wzięcie kredytu nawet do 100% wartości inwestycji. Bankom coraz bardziej zaczyna zależeć na klientach, dlatego sukcesywnie wracają do kredytów udzielanych w walutach obcych.
M.M.
Bankowynet.pl











