W styczniu produkcja przemysłowa wzrosła o 8,5%, podczas gdy ekonomiści spodziewali się wzrostu na poziomie 6,2%. Ceny produkcji sprzedanej wzrosły zaledwie o 0,2%, przy czym prognozowano ich zwiększenie o 0,9%. Niestety, inflacja w styczniu okazała się wyższa o 0,1% od wcześniejszych prognoz, co oznacza, że ceny towarów i usług konsumpcyjnych były wyższe o 3,6% niż w styczniu 2009 roku. W pierwszym miesiącu bieżącego roku deficyt budżetu państwa wyniósł 4 mld 841,5 mln zł, co stanowiło nieco ponad 9% całego deficytu planowanego na cały rok 2010. Ministrowie finansów Unii Europejskiej zatwierdzili zalecenia Komisji Europejskiej w kwestii zmniejszenia deficytu polskich finansów publicznych do 3% PKB w ciągu kolejnych dwóch lat. W ubiegłym miesiącu 5 mln 301 tys. osób było zatrudnionych w firmach, co wskazuje na spadek o 1,4% zatrudnienia w stosunku do stycznia 2009 roku. Jest to pozytywna sytuacja, bowiem specjaliści rynku pracy przypuszczali, że spadnie ono o 2,2%.
W sektorze przedsiębiorstw przeciętny pracownik zarabiał w styczniu 3 231,13 zł brutto. Średnie wynagrodzenie w gospodarce polskiej było wyższe o 0,5% w stosunku do analogicznego miesiąca poprzedniego roku. Ekonomiści spodziewali się, że wzrost ten będzie o wiele większy i wyniesie 2,9%.
Styczeń przyniósł znaczące pogorszenie oceny koniunktury gospodarczej w stosunku do grudnia 2009 roku. Tak bynajmniej wynika z analiz Instytutu Badań nad Gospodarką, zaś przyczyną tej sytuacji był przede wszystkim wpływ czynników sezonowych. Możemy się spodziewać, że w kolejnych miesiącach nastąpi zdecydowana poprawa.
W ciągu pięciu ostatnich sesji na giełdzie papierów wartościowych indeks największych spółek zyskał 1,5%, zaś wskaźnik szerokiego rynku zwiększył się o niemalże 2%. Wskaźniki małych i średnich firm wzrosły po 2,5%. Poprzedni tydzień okazał się być więc bardzo korzystny dla inwestorów, którzy liczyli, że w końcu na giełdzie nastaną zwyżki. Tak też się stało, aczkolwiek obroty giełdowe były znacznie niższe niż w poprzednich tygodniach. Zauważalne jest to, że aktywność handlu cały czas ma tendencję spadkową, jednakże podobne sytuacje mają miejsce także na innych rynkach. Od ostatnich zniżek na giełdzie, mających miejsce 11 lutego, wszystkie indeksy odzyskały około 4% swojej uprzedniej wartości. Największy wzrost zanotował wskaźnik średnich spółek, który zyskał 4,7%. Odrabianie strat przez indeksy giełdowe nie było procesem łatwym. Wiele razy inwestorzy mieli do czynienia z nerwowymi chwilami. Co ciekawe, na nasz rynek w zasadzie nie miały wpływu inne, europejskie giełdy. Przyczyną takiej sytuacji było jednak niezdecydowanie inwestorów, a nie przewaga czynników lokalnych, która mogłaby kształtować sytuację na naszej rodzimej giełdzie.
Patrząc na zmiany wartości indeksów branżowych, zdecydowanie najlepiej radził sobie w poprzednim tygodniu WIG Spożywczy, którego wartość wzrosła aż o 8%. Zasługą tak dużego wzrostu był rewelacyjny kurs ukraińskiej spółki Kernel, który poszedł w górę o 14%. Warto dodać, że udział tej spółki w składzie subindeksu wynosi w chwili obecnej 47%. Na przeciwległym biegunie wśród indeksów branżowych znalazła się telekomunikacja, której wskaźnik stracił 1% i informatyka, której subindeks zniżkował o ponad 1%. Indeks sektora bankowego w czasie ostatnich sesji zyskał prawie 1,5%.
Ubiegły tydzień okazał się być bardzo udany dla głównych giełd europejskich, ponieważ indeksy w Paryżu, Frankfurcie i Londynie zyskały po ponad 3%. Duże zawirowania w czasie poprzedniego tygodnia miały miejsce na światowym rynku walutowym, choć na początku nic nie zapowiadało aż tylu emocjonujących chwil. Poniedziałek upłynął jeszcze spokojnie, ale już wtorek i środa przyniosły zdecydowane osłabienie się dolara. We wtorek rano za euro trzeba było zapłacić 1,361 dolara, ale już w środowe popołudnie jego wartość określono na 1,378 dolara. W środę wieczorem dolar znów odrobił wcześniejsze straty. Na skutek podniesienia przez Fed stopy dyskontowej o 0,25%, euro znów kosztowało w czwartek 1,344 dolara. Decyzja Fed była dużym zaskoczeniem dla rynku, ponieważ została podjęta bez standardowego harmonogramu posiedzeń. W piątek euro kosztowało już 1,35 dolara, a więc wyhamowało straty. W chwili obecnej nic nie wskazuje na to, by zarysowująca się od końca listopada tendencja umacniania się dolara miała się wkrótce zmienić. Od tego czasu kurs euro zmalał o prawie 11%, z 1,514 do1,35 dolara.
Nasza rodzima waluta w ostatnim tygodniu reaguje głównie na to, co dzieje się na rynku światowym. Wydarzenia związane ze wsparciem finansowym Grecji nie wpłynęły prawie w ogóle na czynniki związane z polską gospodarką. Przez poniedziałek i wtorek złoty zdecydowanie umacniał się wobec dolara. Waluta amerykańska na rynku międzybankowym staniała z osiągniętego w poniedziałek poziomu 2,955 zł do 2,879 zł w środę przed południem. W drugiej części tygodnia dolar odrabiał swoje straty i trzeba było za niego płacić w piątek 2,98 zł. Podobnie sytuacja przedstawiała się w stosunku naszej waluty do euro. W poniedziałek za wspólną walutę płaciliśmy 4,03 zł, we wtorek i środę już tylko 3,966 zł, a pod koniec tygodnia znów nastąpiło osłabienie naszej waluty i za euro płaciliśmy prawie 4 zł. Kurs franka przez cały tydzień poruszał się w przedziale 2,7 do 2,75 zł.
Patrząc z kilkumiesięcznej perspektywy czasu nasza walut cały czas utrzymuje się na stabilnym poziomie.
Według ostatnich danych opublikowanych przez firmę Analizy Online w styczniu klienci wpłacili do funduszy inwestycyjnych o 1,19 mld zł więcej, niż z nich wycofali. Inwestorzy są jednak dużo bardziej ostrożni w wybieraniu funduszy i lokują pieniądze w mniej ryzykownych jednostkach.
Komisja Nadzoru Bankowego prognozuje, że wprowadzenie tak zwanej rekomendacji T, której zadaniem jest ograniczenie dostępności do kredytów konsumentom już posiadającym dług w innych bankach oraz tym osiągającym najniższe dochody, spowoduje spadek akcji kredytowej maksymalnie o 5% w przypadku kredytów hipotecznych i nie więcej niż 10% dla kredytów konsumpcyjnych. Bankowcy z kolei wyrażają obawę, że zahamuje ona możliwość udzielania kredytów w znacznie szerszym zakresie.
Główny Urząd Statystyczny podał, że w styczniu liczba rozpoczętych budów mieszkań była niestety niższa niż w styczniu poprzedniego roku i to o 24,8%. W 2009 roku rozpoczęto budowę prawie 143 tys. mieszkań, czyli o 18,2% mniej niż w 2008 roku. Jednocześnie, w styczniu 2010 roku zmalała o 14,7% liczba wydanych zezwoleń na budowę. Liczba mieszkań oddanych do użytku zmniejszyła się w styczniu o prawie połowę.
M.M.
Bankowynet.pl











