Według prognozy OECD, nasza rodzima gospodarka wzrośnie w 2010 roku o 2,5%, zaś w kolejnym roku – o 3,1%. Niewykluczone, że podane prognozy już wkrótce zostaną podniesione o 0,5 punktu procentowego. Specjaliści szacują, że do Polski napłynie wiele inwestycji zagranicznych, jak i środków wspólnotowych. Mówi się o boomie gospodarczym w kolejnych latach, ale jednocześnie eksperci przypuszczają też wzrost inflacji. Szacunki Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej wskazują, że w marcu stopa bezrobocia wynosiła 12,9%, co oznacza, że była ona o 0,1 punktu procentowego niższa, niż w lutym. Centralny Ośrodek informacji Gospodarczej podał, że w pierwszym kwartale 2010 roku powstało aż 5266 nowych firm, czyli o 5,4% więcej niż w analogicznym okresie w 2009 roku. Deficyt budżetowy po lutym wyniósł w Polsce 16,84 mld zł, a planowano, że wyniesie on 16,75 mld zł. W ciągu całego roku deficyt ma osiągnąć wartość 52,2 mld zł. Na podstawie wyliczanego przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową wskaźnika koniunktury przedsiębiorstw, który w marcu wyniósł 17,4 punktu, można wnioskować, że sytuacja rynkowa uległa znacznej poprawie. Wniosek podyktowany jest tym, że w lutym ten sam wskaźnik sięgnął zaledwie -3,8 punktu. Z kolei, krótkookresowy wskaźnik prognostyczny koniunktury wzrósł o 5 punktów, podnosząc się z 26,6 do 31,6 punktu.
Ostatni tydzień zakończył się tylko niewielkim wzrostem głównych wskaźników na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. WIG20 zyskał tylko 0,04%, a WIG wzrósł w tym czasie o 0,26%. W pierwszych dniach ubiegłego tygodnia zanotowano nowe rekordy trwającej od przeszło roku tendencji wzrostowej. Natomiast, już w środę i w czwartek obserwowaliśmy znaczne spadki. Wszystko wskazywało na to, że korekta i ochłodzenie nastrojów inwestorów są nieuniknione. Niemniej jednak, w piątek główne indeksy rosły po około 1%. Sytuacja na giełdzie jest w chwili obecnej niepewna, o czym świadczą między innym niewielkie obroty. Przyszły tydzień przyniesie niewątpliwie informacje makroekonomiczne z Ameryki i publikacje kwartalnych wyników finansowych tamtejszych przedsiębiorstw.
Patrząc na subindeksy branżowe widać wyniki bardzo zbliżone do siebie. WIG Banki i WIG Informatyka zwiększyły swą wartość po około 0,7-0,8%. Po kilku tygodniach dobrych wyników osiąganych przez WIG Budownictwo, ten tydzień przyniósł nieoczekiwany spadek o prawie 2%. Nienajlepsze wyniki osiągnął też WIG Telekomunikacji, który zniżkował o ponad 1%. Największy wzrost zanotował indeks średnich spółek, który zyskał o 0,8%. Operujący na tym rynku inwestorzy wykazują dużą nerwowość, widoczną w zmienności notowań tegoż indeksu w poszczególnych sesjach. Indeks najmniejszych spółek stracił w tym tygodniu ponad 0,2%, co oznacza nienajgorszy wynik.
Ostatni tydzień zapisał się po raz kolejny jako walka euro z dolarem. W czwartkowe południe kurs wspólnej waluty znalazł się na bardzo niskim poziomie, 1,328 dolara. Specjaliści twierdzą, że w najbliższych tygodniach euro nadal będzie stopniowo tracić na wartości. Warto zwrócić uwagę na to, że czynniki makroekonomiczne stawiają euro na straconej pozycji. Sprawa grecka ciągnie kurs euro zdecydowanie w dół. Na marginesie można jednak podkreślić, że nie wszystko co jest niekorzystne dla wspólnej waluty, musi być złe dla europejskiej gospodarki jako takiej. Słabe euro w konsekwencji może się przyczynić do ożywienia gospodarczego. W piątek przed południem kurs euro nieco wzrósł, osiągając poziom 1,34 dolara.
Jeszcze rok temu wiele osób narzekało na nadmierną słabość złotego, natomiast dziś narzekania skierowane są na zbyt mocną, polską walutę. W czwartek mieliśmy do czynienia ze „słownymi interwencjami” przedstawicieli ministerstwa gospodarki, finansów, banku centralnego, Rady Polityki Pieniężnej, które miały na celu zmniejszenie w pewien sposób siły złotego. W piątek doszło natomiast do realnej interwencji Narodowego Banku Polskiego. Czy słaby złoty jest lepszy od mocnej waluty? Cóż, trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Nie ulega jednak wątpliwości fakt, że sporą część sukcesu polskiej gospodarki w obliczu kryzysu zawdzięczamy właśnie słabej, rodzimej walucie. W chwili obecnej kurs głównych walut wobec złotego znajduje się na podobnym poziomie do tego z pierwszej połowy 2007 roku. Tendencja do umacniania się złotego trwa już ponad rok, ale eksperci twierdzą, że największą jej falę mamy już za sobą.
Począwszy od sierpnia 2009 roku możemy mówić o pewnej stabilizacji w dość szerokim przedziale 2,7-2,95, z jednym krótkim okresem wzrostu do 3 zł za dolara w lutym. Widać, że kurs polskiej waluty jest mocno uzależniony od wydarzeń na rynku światowym, zaś czynniki lokalne, związane z naszą rodzimą gospodarką, mają dla niej mniejsze znaczenie. Cały czas trwa umacnianie się złotego wobec euro. Od sierpnia do połowy grudnia ubiegłego roku kurs wspólnotowej waluty oscylował wokół poziomu 4,2 zł. Dziś jest on mocniejszy zaledwie o 8,5%. W połowie 2008 roku euro kosztowało 3,2 zł, a teraz jego kurs jest słabszy o 20%. Obecnie najbardziej potrzebna byłaby dla polskiego rynku finansowego podwyżka stóp procentowych, aczkolwiek wpłynęłaby ona na umocnienie się złotego. Aby uniknąć takich reperkusji, prawdopodobnie podjęto decyzję o interwencji banku centralnego na rynku walutowym.
Euro wciąż tanieje. Od 23 marca, do piątku – 9 kwietnia, staniało z 3,927 do 3,844 zł, czyli o nieco ponad 2%. W tym samym czasie dolar staniał z 2,922 do 2,87 zł (o 1,8%), a frank szwajcarski z 2,741 do 2,68 zł (o 2,2%). W piątek bank centralny poprzez zakup waluty na rynku wywołał natychmiastowy wzrost kursów. W konsekwencji, dolar zdrożał o prawie 5 groszy, docierając do poziomu 2,9 zł, euro zdrożało do 3,88 zł, a frank do 2,7 zł. Natomiast, po podaniu przez NBP informacji o dokonaniu interwencji, złoty znowu umocnił się wobec głównych walut, ale nieznacznie.
Poniedziałkowe przedpołudnie było niekorzystne dla PKO BP, ponieważ w tym największym banku detalicznym w Polsce doszło do awarii systemu komputerowego. 6,3 mln posiadaczy ROR-ów w PKO BP pozostało bez możliwości zalogowania się za pośrednictwem serwisu internetowego do swoich kont. Nie działały także bankomaty i pojawiły się trudności z przeprowadzeniem operacji w placówkach. Około godziny 16 w poniedziałek wszystko zaczęło wracać do normy. Nie wiadomo, jakie były przyczyny zaistniałe awarii.
Zapowiada się, że już niedługo zostaną wprowadzone zmiany w ustawie o kredycie konsumenckim. Celem zmian jest uniemożliwienie prowadzenia działalności firmom para bankowych, które nierzadko zamiast pożyczać klientom pieniądze, wyłudzają je. Założone poprawki do ustawy zakładają konieczność oddania klientowi opłaty przygotowawczej w chwili, gdy nie otrzyma on kredytu.
Alior Bank rozwija swoją działalność. Dziś planuje zatrudnić 1000 osób i otworzyć 40 nowych placówek na terenie całej Polski.
Bank Ochrony Środowiska wprowadził do swojej oferty ekologiczny kredyt hipoteczny. Wyróżnikiem i jednocześnie zaletą tego kredytu jest jego niska cena, bowiem marża może wynieść zaledwie 1 punkt procentowy. Kredyt ten można przeznaczyć na finansowanie zakupu, budowy lub remontu domu bądź mieszkania w budynku, w którym zastosowane zostaną rozwiązania pozwalające na uzyskanie oszczędności energii. O ekologiczny kredyt hipoteczny może starać się każdy, kto ma w planach zainwestowanie w Odnawialne Źródła Energii, tzn. kolektory słoneczne, pompę ciepła, ogniwa fotowoltaiczne (ogniwa słoneczne) albo instalacją odzysku ciepła z wykorzystaniem rekuperatorów (filtracja powietrza wywiewanego z budynku).
M.M.
Bankowynet.pl








