Według najnowszych doniesień Agencji Bloomber, z rządowych szacunków ujętych w planie redukcji deficytu budżetowego jasno wynika, że wzrost gospodarczy może w 2010 roku osiągnąć wartość 3,4%. Już dziś rząd ogłasza, że deficyt budżetowy w ubiegłym roku wyniósł 23,8 mld zł, czyli o 3,4 mld zł mniej niż było to ujęte w planie. Przy dobrych wynikach budżetowych mamy niestety do czynienia z rosnącą stopą bezrobocia, która w styczniu wynosiła 12,8%. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej jednak uspokaja, ponieważ wzrost bezrobocia w pierwszym miesiącu roku ma najprawdopodobniej charakter sezonowy. Prezes Narodowego Banku Polskiego twierdzi, ze według szacunków analityków, w lipcu 2010 roku tempo wzrostu cen konsumpcyjnych osiągnie cel inflacyjny, wynoszący 2,5%, przy czym tolerancja błędu wynosi plus, minus 1%. Bardzo dobrze zapowiadają się obecnie perspektywy inwestycyjne, bowiem nasz kraj zanotował awans w międzynarodowym rankingu atrakcyjności inwestycyjnej i znalazł się aż na szóstym miejscu.
Warto dodać, że wcześniej zajmowaliśmy 22 lokatę. Konsumenci na pewno nie będą zadowoleni z faktu, iż prawdopodobnie ceny żywności w tym roku znów wzrosną o kilka procent, ale, jak podaje Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywności, wzrosty cen będą miały niższą skalę niż poziom inflacji. Niestety, Bank JP Morgan obniżył rekomendację dla obligacji Polski i Węgier, za przyczyną zwiększenia się problemów w Grecji, aczkolwiek nie zmienił on pozytywnej oceny polskich papierów wartościowych.
Ubiegły tydzień był najgorszy w całej historii tendencji wzrostowej na naszym rynku, która trwa już od połowy lutego 2009 roku. W trakcie pięciu ostatnich sesji giełdowych indeks największych spółek stracił aż 7,85%. Podobna sytuacja miała miejsce w ostatniej fazie bessy, dokładnie w lutym 2009 roku. Wówczas jeden z jej końcowych akordów sprowadził wskaźnik o 7,3% w dół. W poprzednim tygodniu indeks szerokiego rynku zniżkował o 6,38%, mWIG40, czyli indeks małych i średnich firm, stracił 4%, zaś sWIG80 - 3,2%. Z danych tych można wnioskować, że znacznie więcej akcji sprzedawali poważni inwestorzy, w tym także ci z zagranicy. Pomimo tego, że łączne obroty w ciągu całego tygodnia nie były wyższe od tych, uzyskiwanych w poprzednich tygodniach, to jednak widać, że wyraźnie rosły w trakcie sesji spadkowych. Przykładowo, w ostatni piątek obroty przekroczyły próg 2 mld zł i były najwyższe w ciągu całej fali wzrostowej. Podpierając się faktami, można wysunąć tezę, iż najważniejsze decyzje zostały już podjęte przez sprzedających, którzy wykazali ogromną determinację podaży. W chwili obecnej trudno przypuszczać, jak w takiej sytuacji zachowają się osoby, które jeszcze posiadają akcje największych spółek w kraju. W nadchodzącym tygodniu można spodziewać się stabilizacji na giełdzie, jednakże wydarzenia z ubiegłego tygodnia na pewno zmienią nastroje inwestorów na dłuższy czas. Na tle innych branż na giełdzie najsłabiej wypada sektor bankowy, którego subindeks zniżkował o 7,1%.
Na rynku walutowym zauważalne jest, że wartość dolara co prawda cały czas jest osłabiona, ale wszystko wskazuje na to, że zapowiadany jego rychły upadek był zdecydowanie przedwczesny. Niemniej jednak, specjaliści twierdzą, że kolejne lata nie będą dla dolara zbyt łaskawe. Jego wartość w przeciągu dwóch czy trzech lat poważnie się osłabi względem walut azjatyckich. To z kolei spowoduje gigantyczny deficyt budżetowy i zadłużenie w samych Stanach Zjednoczonych. Trzeba zaznaczyć, że prognozy dotyczące dalszego umacniania się naszej waluty okazały się zbyt wczesne i będą musiały poczekać kilka miesięcy na realizację. Głównym czynnikiem wpływającym na wartość naszej waluty jest to, co aktualnie dzieje się na światowym rynku. Znacznie mniejsze znaczenie mają przy tym doniesienia o silnych fundamentach polskiej gospodarki.
Gold Finance donosi, że rynek kredytów mieszkaniowych ulega obecnie dużym zmianom. Banki modyfikują swoje oferty kredytów w ramach rządowego programu „Rodzina na swoim”, dzięki czemu są one o wiele bardziej korzystne dla samych klientów. W styczniu udzielono aż 2300 nowych kredytów preferencyjnych, których łączna wartość przekroczyła 421 mln zł. Sumarycznie, w ciągu 3 lat funkcjonowania programu „Rodzina na swoim” banki udzieliły kredytów na kwotę ponad 7 mld zł. W ubiegłym roku była to kwota 5,4 mld zł, a w 2010 bankowcy spodziewają się wzrostu o 40%. Jednocześnie, należy zaznaczyć, że poszczególne banki konkurują ze sobą w zakresie ceny kredytów. Coraz więcej instytucji finansowych i banków powraca do finansowania 100% wartości inwestycji w nieruchomości, a przy tym pomniejszeniu ulegają marże pobierane przez banki przy udzielaniu kredytów. Narodowy Bank Polski przeprowadził badania dotyczące udzielania przez banki pożyczek gotówkowych. Okazało się, że kończą one z restrykcyjną polityką udzielania kredytów. Już dziś można mówić o postępującej liberalizacji warunków przyznawania pożyczek, najbardziej w dziedzinie kredytów firmowych. Niestety, ale banki nadal bardzo sceptycznie podchodzą do pożyczek na cele konsumpcyjne.
M.M.
Bankowynet.pl











