Przeszły tydzień zapisał się jako nienajlepszy w historii wyników osiąganych przez indeksy giełdowe. Dziś mamy do czynienia z sytuacją, w której akcje dużych firm są wyprzedane i można się spodziewać, że w najbliższych dniach nastąpi gwałtowny wzrost głównych indeksów giełdowych. Już poniedziałkowa sesja z 8 lutego 2010 r. zapowiada optymistyczny scenariusz, a wtorkowe otwarcie giełdy kontynuuje trend wzrostowy.
Większość inwestorów kierując się wydarzeniami na Wall Street w poniedziałek rozpoczęło kupowanie akcji. Niestety, ale ich optymizm nie wystarczył na długo. 8 lutego WIG20 osiągnął pułap zaledwie 2233 pkt., a ostatecznie zamknął notowania na poziomie 2189 pkt., tracąc przy tym 0,29%. Pułap 2233 pkt. WIG20 miał ostatnio w listopadzie 2009 roku, po doniesieniach dotyczących niekorzystnej sytuacji finansowej Dubaju.
Specjaliści wskazują, że obecne zachowania głównych indeksów giełdowych sygnalizuje słabość rynków. Jeśli tylko indeksy pójdą nagle w górę, posiadacze akcji aktywują zlecenia sprzedaży, bojąc się podjąć ryzyko. Nie chcą czekać na ponowny spadek cen akcji. Wolą je sprzedać jak najszybciej, póki mogą na transakcji cokolwiek zarobić. Można jednocześnie przypuszczać, że stabilizacja na rynku azjatyckim wpłynie na uspokojenie nastrojów na giełdach europejskich, w tym giełdzie warszawskiej.
Nie bez znaczenia dla sytuacji giełdowej ma to, co dzieje się na rynku Stanów Zjednoczonych. Z uwagi na brak aktualnych danych inwestorzy wstrzymują dokonywanie transakcji kupna akcji. Dopiero 11 lutego zostaną opublikowane dane o sprzedaży detalicznej w USA, które pozwolą na rzetelną ocenę tego, czy ożywienie gospodarcze w Stanach może mieć charakter trwałej tendencji. Poniedziałkowa sesja na Wall Street nie był najlepsza, ponieważ indeksy przez jej większą część oscylowały w granicach piątkowego zamknięcia. W samej końcówce rozstrzygnęły się wartości wskaźników giełdowych, podobnie zresztą jak na koniec ubiegłego tygodnia. Na Wall Street przeważali 8 lutego sprzedający i indeks S&P500 stracił na zamknięciu 0,89%, zniżkując do pułapu 1056 pkt.
We wtorek, 9 lutego został w Polsce opublikowany raport za IV kwarta BRE Banku, co wpłynęło na zachowania inwestorów. Osiągnięcia BRE Banku w III kwartale zdecydowanie rozczarowały rynek. Jako jeden z nielicznych bank ten zanotował malejący zysk netto. W IV kwartale BRE Bank miał wyniki nieco słabsze niż rynkowe oczekiwania. Osiągnął on w tym okresie zysk netto w kwocie 40,8 mln zł, co jest wynikiem o 17% gorszym od rynkowego konsensusu. Warto zaznaczyć przy tym, że wynik odsetkowy i prowizyjny uzyskany przez bank był w pełni zgodny z rynkowymi oczekiwaniami. Bankowcy obawiali się przy tym o poziom zawiązanych rezerw, aczkolwiek okazały się one być o 11 mln zł niższe od konsensusu i wyniosły 200 mln zł.
Opublikowany przez BRE Bank raport ma zdecydowanie charakter neutralny, dlatego też prawdopodobnie nie wpłynie on zbyt silnie na zachowanie inwestorów Giełdy Papierów Wartościowych. Z kolei, do znacznie głębszej analizy kondycji sektora bankowego powinny skłonić publikacje uzyskanych wyników przez największych graczy w branży – Pekao i PKO BP. Raporty te pojawią się kolejno 3-go i 15-go marca.
M.M.
Bankowynet.pl








